Urząd Miasta i Gminy Olkusz

Ułatwienia

Menu Główne

 

Czy godzi się, by miasto z wielowiekową i ciekawą historią, znaczące niegdyś i zwane Srebrnym nie miało swojej legendy? Wyzwanie, jakim bez wątpienia jest uzupełnienie owego braku, podjęła Grupa Teatralna „Glutaminian Sodu”. Do współtworzenia olkuskiej legendy członkowie grupy zaprosili wszystkich chętnych. W efekcie warsztatów z udziałem dzieci i młodzieży powstał happening pt. „Srebrna uliczka”. Jego prezentacja nastąpiła w niedzielę, 28 sierpnia, na terenie za Urzędem Miasta i Gminy w Olkuszu.

Happening >>Srebrna uliczka<<

Wkład swój w powstanie tego wydarzenia mieli nie tylko wyżej wymienieni, ale też poeci Łukasz Jarosz i Sławomir Elsner. Ich wiersze usłyszeć można było używając słuchawek zawieszonych w Gabinecie ze Skarbem, którego wystrój stanowiły modele kamieniczek i obraz autorstwa Klaudii Zub-Piechowicz z barwnymi ptakami i Olkuszem w tle. Tam też, również w słuchawkach, rozbrzmiewały pieśni śpiewane przez pochodzącą ze Srebrnego Miasta znaną aktorkę Halinę Wyrodek. Powyżej modeli kamieniczek zawieszono srebrny klucz, a na lewo od niego dwa serca. Na sercach tych widniały imiona dotkniętych rakiem oczu dzieci, których kosztowne zagraniczne operacje finansowo wsparło społeczeństwo Olkusza.

Happening >>Srebrna uliczka<<

- Podjęliśmy się wykreowania olkuskiej legendy, lecz ze świadomością, że prawdziwą legendę miasta tworzą artyści, poeci, a także aktywni mieszkańcy. Ci, którym chce się robić coś więcej, niż tylko przebywać tu, pracować i robić zakupy – powiedział nam Maciej Nabiałek, wraz z Agnieszką Grabowską reżyserujący spektakle Grupy „Glutaminian Sodu” i jeden z współtwórców happeningu „Srebrna uliczka”.

Happening >>Srebrna uliczka<<

Wracając od idei do przebiegu niedzielnego wydarzenia zaznaczyć należy, że wyżej opisane miejsce było ostatnim, do którego Maciej Nabiałek zapraszał licznie przybyłych widzów. Wszystko zaczynało się na schodach prowadzących z placu przy Bazylice św. Andrzeja na ul. Kościelną. To jej fragment wraz z placem parkingowym za magistratem stały się scenerią happeningu. Przed wspomnianymi stopniami gości witała Gazeciarka i wręczała im duże koperty zawierające tekst legendy, zaszyfrowane hasła oraz szablon ułatwiający ich odkodowanie. Pierwsza część zagadki brzmiała: „Łacińską tablicę odnaleźć musisz by klucz srebrny zdobyć”.

Happening >>Srebrna uliczka<<

Tak zachęceni olkuszanie ruszyli między zwisającymi wszędzie srebrnymi nićmi, tkanymi przez ukrytą w kapsule czasoprzestrzeni Srebrzystą Panią. Dostrzec ją można było jedynie dzięki otworom łączącym naszą rzeczywistość z jej zagubionym gdzieś w kosmosie lokum. Już bez jakichkolwiek ograniczeń widzowie trafiali do pracowni alchemika Marcinusa, który nie ustawał w komponowaniu dymiących i syczących magicznych mikstur.

Happening >>Srebrna uliczka<<

Po drodze mieli okazję spotkać równie wytrwałego, tyle że w poszukiwaniu swej głowy, Bernarda. Stracił ją zrywając nocą kwiat paproci w jednej z olkuskich sztolni.

Happening >>Srebrna uliczka<<

Nieopodal laboratorium Marcinusa jawiły się duchy małżonków- topielców: Piotra

Happening >>Srebrna uliczka<<

i Aleksandry,

Happening >>Srebrna uliczka<<

których dziećmi byli wspomniany już Barnard oraz Agnieszka. Córeczkę, w dojrzałym już wieku, poznać można było w miejscu dozwolonym dla widzów powyżej lat osiemnastu.

Happening >>Srebrna uliczka<<

Tragiczne losy tej rodziny i udział w legendzie innych jej bohaterów opisany został przez autorów happeningu, a tekst ten zamieszczony został poniżej relacji.

Happening >>Srebrna uliczka<<

À propos innych bohaterów, to na placu za magistratem gościła też Zjawa

Happening >>Srebrna uliczka<<

i tajemniczy Maciejus ze swym teatrem magicznych lalek, których część wykonały dzieci biorące udział w poprzedzających happening warsztatach. Była też Dziewczyna od Srebrnych Ptaków

Happening >>Srebrna uliczka<<

i Dziewczyna od Ptaków Czarnych,

Happening >>Srebrna uliczka<<

oraz dwie walczące nieustannie o lokalne gazety postacie: Żebrak oraz Szczur.

Happening >>Srebrna uliczka<<

Tuż obok nich fragmenty legendy za pomocą teatrzyku kukiełek prezentowała reżyser „Glutaminianu Sodu” Agnieszka Grabowska.

Happening >>Srebrna uliczka<<

Wszystko to z mroków wieczoru wydobywały różnobarwne, podkreślające klimat spektaklu światła. Nie zabrakło też umiejętnie dobranej, równie skutecznie co światło budującej nastrój wydarzenia muzyki.

Happening >>Srebrna uliczka<<

Nawiązując do częstokroć dających się zasłyszeć komentarzy widzów, relację z wydarzenia tego zakończyć wypada nadzieją, że „Gluty” nie poprzestaną na tym i w nieodległej przyszłości uraczą nas kolejnym happeningiem.

Srebrna (?) uliczka

W happeningu „Srebrna uliczka” wystąpili:

Srebrzysta Pani - Paulina Drobisz,
Dziewczyny z Ptakami - Kinga Matusiak, Urszula Maj,
Żebrak - Zuza Barczyk,
Szczur - Krzysztof Mól,
Bernard-człowiek bez głowy - Przemek Kojot Piątek,
Aleksandra (Baba) - Ola Ziarnik,
Piotr-Wodnik cierpiący na suchoty - Kamil Wołoszyn,
Małgorzata od srebrników - Małgorzata Marszałek,
Gazeciarka - Karolina Trząska,
Alchemik Marcinus - Marcin Oleksy
Arleta i inne pacynki - Agnieszka Grabowska,
Zjawa - Daniel Lasecki,
Gabinet ze skarbem - Maciej Nabiałek.


Podążaj za srebrną legendą...

Na początku był Chaos, jedyny prawdziwie materialny byt, z którego to Srebrzysta Pani wyłoniła się przędąc historię powstającego świata swoimi srebrnymi nićmi. Wszystko co utkała, miało się spełnić w bliskiej lub bardzo odległej przyszłości.

Razu pewnego, gdy zapatrzyła się na długie godziny w czyste światło Księżyca, na jednej z jej srebrnych przędz zrobił się supełek, powodując tym samym drobne zawirowania w tym, co miało się wydarzyć…

Te przedziwne i tajemnicze wydarzenia miały miejsce w Srebrnym Mieście i jego najbliższej okolicy Roku Pańskiego 1077 pod panowaniem Miłościwego Króla Bolesława Szczodrym zwanego.

Olkusz, bo tak się owo miasto nazywało, słynął z bogatych złóż rud srebra i ołowiu. Bogactwa te ściągały z całego znanego i nieznanego świata różnej profesji i charakteru ludzi. Od pracowitych gwarków i kupców, po awanturników żądnych szybkiego zysku. Przybył tu także razu pewnego kuglarz, Maciejusem zwany. Szkaradny był okrutnie, najbrzydszy ze wszystkich bliźniaków chyba, który to pracę w katedrze Notre Dame jako dzwonnik Quasimodo, stracił po historii swego zadurzenia w pięknej cygance. Wygnany na tułaczkę udać gdzieś się musiał. Maciejus wielkie poruszenie w Olkuszu wywołał teatrem swoim lalek magicznych, które wespół z alchemikiem Marcinusem któremu to jednak lepiej tworzenie zagadek wychodziły niż alchemia, przy pełni księżyca ożywiał na noc jedną do pierwszego świtania. Straszne to i olśniewające przedstawienie było. Przybyła tu również Dziewczyna od Srebrnych Ptaków, które rozumiały mowę ludzką. I Piotr tu przybył; gwarek z Tyrolu z żoną swoją Aleksandrą, których to historię mroczną przytoczyć chciałem. On zniszczony życiem człowiek, ona wróżbitka, co w wodzie przyszłe losy ludzkie widziała. Zaiste dziwna to była para – on szpetny i chytry, a ona piękna i łagodna. Co połączyło tę parę zaiste tajemnicą było, o której nieraz nad pintą piwa rozprawiano. Wkrótce wydarzenia i magiczne, i straszne zarazem odsłonić miały tę historię.

W trzecim roku od przybycia, Aleksandra powiła dwójkę dzieci – Agnieszkę i Bernarda. Dziewczynka z jednym okiem, od której chłodem wiało, a chłopczyk karzełek od urodzenia z pogodnym usposobieniem. To wydarzenie odmieniło Piotra już całkiem. Stał się jeszcze bardziej chytrym i na srebro pazernym. Drążył chodniki pod całym miastem, znikał na całe dnie. Widywać go zaczęto również w Domu Srebrnych Uciech, który prowadziła słynna na całą okolicę tancerka, Małgorzatą od Srebrników zwana.

Aleksandra opuszczona przez męża oddała się całym sercem wychowywaniu dzieci i wróżeniu z wody. Piotr tymczasem o bożym świecie zapomniał, drążąc chciwie chodniki w poszukiwaniu drogocennego kruszcu. Nie wiedział czy dzień to czy noc. A przestrzegali go ludzie przed drążeniem sztolni głębokich, by jakiego diabła czy Skarbnika swą chciwością nie rozsierdzić. Przytaczali wtedy opowieść o innym chciwym gwarku, który pod ziemią natknąć się miał na Skarbnika, a ten za chciwość klątwą go obłożył czyniąc go żebrakiem z trzosem pełnym srebrnych monet, które nigdy się nie kończyły, on jednak szaleństwem przez Skarbnika obdarzony, z wartości skarbu sprawy sobie nie zdawał i błąkał się w swym obłędzie od wsi do wsi światu złorzecząc.

Piotr wiary tym opowieściom nie dawał, drążąc tunele bez opamiętania pod starym kościółkiem św. Jana. Bez ustanku pod ziemią przebywał, jakoby kret jakiś. Aż dusznością i robotą zmęczony, zemdlał. Obudził się w całkowitej ciemności, trącany paluchem wstrętnym – ni to wilgotnym, ni to suchym, a oślizgłym i zrozumiał, że na Skarbnika się natknął. Ten w gniewie za spokoju podziemi zmącenie i za chciwość, klątwę na niego nałożył. Całkowitą ślepotę na zaloty męskie jego jednookiej córce przepowiedział, synka serce pychą napełnił i chęcią wywyższenia się nad innych ludzi co kazało mu do końca jego żywota na szczudłach chodzić. I Bernard ułomny od urodzenia, ułomność swą pogłębił, zakochując się w Pani od Srebrnych Ptaków, która nieczuła na jego zaloty była, bo jedynie srebrniki w Domu Uciech wydawane jej serce poruszały. Więc Bernard głowę całkiem stracił par excellence zrywając kwiat paproci o nocnej porze w sztolni Poniatowskiego. Skarbnik po tym przekleństwie ziemią zatrząsł, wyjścia na powierzchnię zasypał, skazując Piotra na tułaczkę po podziemiach.

Gdy o zasypanych chodnikach i Piotra tragedii do Aleksandry wieść doszła, ta w rozpaczy swej rzuciła się w nurt rzeki bez imienia łącząc z nią swoje jestestwo i wzburzając toń jej spokojną. Resztką rozumu tknięta w rozpaczy swej, skarby przez Piotra wydobyte na srebrnej uliczce pod głazem jakimś ukryła. A klucz srebrny w okolicy bazyliki św. Andrzeja zagrzebała, tajemnicę powierzając jaskółce, co mowę ludzką poznała, a z orszaku Pani od Srebrnych Ptaków pochodziła. Wyjawi ona ją temu, kto zagadek siedem rozwiąże. A Aleksandra-Baba w poszukiwaniu męża swego do sztolni popłynęła, dopełniając klątwy Skarbnika. Utopiła bowiem swego Piotra warkoczem spienionych wód. I wyrzuciła go z toni swojej u granic Pustyni Błędowskiej, która to na pamiątkę tego wydarzenia takie miano nosi. Błąka się bowiem Piotr po niej w postaci Topielca na suchoty cierpiącego. Wody tam bowiem nie zaznasz ni kropli...

Taka to kara Piotra za chciwość spotkała. A dzieci ich? W świat poszła Agnieszka szukać swojego przeznaczenia bez skarbów przeklętych, a Bernard błąka się jako człek bez głowy po lasach olkuskich...

Warsztaty poprzedzające happening >>Srebrna uliczka<<

Warsztaty poprzedzające happening >>Srebrna uliczka<<

Warsztaty poprzedzające happening >>Srebrna uliczka<<